Choroba wydawałoby się zarezerwowana dla ludzi dotyka coraz częściej także nasze zwierzęta. Chorują na nią koty, psy, świnki morskie, myszy, szynszyle i inne domowe zwierzęta. Wydaje się, że choroba jest odbiciem powszechnego rozwoju cywilizacji, stresu w jakim żyjemy bo ten stres przenosimy na nasze zwierzęta bezwiednie.

Często słyszę od ludzi, że zwierzęta „robią dom” – tak, to wspaniałe… ale czy my „robimy także dom” dla nich?

Depresja jak również inne zaburzenia zachowania, manie, zachowania autoagresywne czy powtarzalne pojawiają się u zwierząt w odpowiedzi na stres. Nie zawsze czynnik stresowy musi trwać długo, czasem wystarcza krótko trwający bodziec, który zainicjuje kaskadę zdarzeń. Stres u kota może spowodować rozwój praktycznie każdej choroby autoimmunologicznej jak również doprowadzić do maniakalnego okaleczania się.

Koty są bardzo podatne na depresję, zdarza się często, że nie zauważamy, że nasz kot cierpi z jej powodu. Koty wycofują się, stają się ciche, dużo śpią, jedzą mało, piją mało, nie chcą się bawić. Depresja rozwija się u nich często latami zanim ludzie zorientują się, że coś jest nie tak. Przyczyną choroby bywają zdarzenia traumatyczne, zaburzenia somatyczne, wypadki, konieczność przebywania w szpitalu czy hotelu dla kotów. Depresja może się rozwinąć także wtedy, gdy rodzina się przeprowadza, gdy nie poświęcamy kotu tyle uwagi co kiedyś, zaniedbujemy jego potrzebę bliskości z nami. Czasem dzieje się tak gdy rodzina się powiększa. Dziecko zajmuje teraz większość naszej uwagi a my często zapominamy o naszym kocie, czasem nawet się go pozbywamy.

Diagnoza – depresja – może być postawiona przez lekarza weterynarii po dokładnym zbadaniu pacjenta i wykluczeniu wszelkich zaburzeń somatycznych. Leczenie opiera się na podobnym schemacie jak u ludzi i prowadzi się je dwutorowo. Czasem wystarcza, że zaczniemy troskliwie zajmować się naszym kotem i poświęcać mu więcej czasu. Przekonamy go na nowo, że zabawa jest przyjemna a jedzeni ma smak. Często jednak konieczna jest równoległa terapia farmakologiczna aby wyrwać zwierzę z letargu i pomóc mu otworzyć się na bodźce świata zewnętrznego. W wielu przypadkach pomaga dobór odpowiedniego kociego przyjaciela dla chorującego zwierzęcia.Oczywiście kot musi go zaakceptować, więc proces wymaga od nas szczególnego zaangażowania i współpracy np. z fundacjami czy schroniskami.

Podobnie jak koty, na depresję chorują psy, świnki morskie, szynszyle. O ile w przypadku psów sprawa wygląda bardzo podobnie jak u kotów o tyle świnki morskie częściej stanowią wyzwanie terapeutyczne. Diagnozowanie depresji u tych maleńkich zwierząt jest coraz powszechniejsze. Zwierzęta wycofują się, często odmawiają jedzenia i przemieszczania się. Na podłożu depresyjnym rozwijają się u nich dodatkowe choroby z anoreksją na czele.

Często diagnoza jest bardzo trudna ze względu na wtórne do stresu objawy somatyczne jakie świnki morskie prezentują w wynikach badań dodatkowych ale nie poddają się leczeniu klasycznemu. W takich sytuacjach, gdy leczenie zwierzątka nie przynosi pożądanych efektów należy rozważyć zespół depresyjny.

Szynszyle także są bardzo wrażliwe na stres, u nich częściej rozwijają się objawy manii i nieuzasadnionej agresji. Częste „szczekanie”, natarczywe obgryzanie klatki, fukanie, „rzucanie przedmiotami” aż po wycofanie się i niechęć do ruchu mogą być objawami zaburzeń na tle psychicznym spowodowanych niemożnością zaspokojenia potrzeb socjalnych tych zwierząt. Zestresowane szynszyle są bardzo podatne na rozwój choroby wrzodowej żołądka, zapalenie dwunastnicy i trzustki a także przewlekłe zapalenie podeszwy. Leczenie choroby somatycznej powinno zawsze przebiegać z leczeniem przyczyn stresu.

U szynszyli częściej zdarza się rozwijać choroba afektywna, której fazy przechodzą niespodziewanie jedna w drugą i zwierzątka z apatii nagle wpada w fazę agresji. Dlatego szalenie istotne jest dokładne zdiagnozowanie problemu przez lekarza weterynarii, dobranie odpowiednich leków i wprowadzenie terapii behawioralnej mającej na celu zredukowani lub usunięcie bodźców stresowych.

NiuniaWet – weterynaria po ludzku