To od naszej uczciwości i rzetelności zależy los oddanych w nasze ręce zwierząt, i to lekarz weterynarii powinien w tym miejscu mieć odwagę bronić dobrostanu swoich pacjentów…

Pytanie jakie dźwięczy wściekle w mojej głowie brzmi: Co to znaczy być lekarzem ? Gdzie jest granica pomiędzy działaniem na korzyść i na niekorzyść pacjenta ?
Gdzie jest granica pomiędzy leczeniem zwierząt a zaspokajaniem ludzkiego ego ?
Te pytania nie wzięły się znikąd, one bombardują moją głowę zawsze, gdy staję przed wyzwaniem niesienia pomocy istocie, dla której wyzdrowienia, rokowania są ostrożne.
Zawsze zastanawiam się, kiedy należy powiedzieć dość i podjąć decyzję o zaniechaniu leczenia, oraz czasem dalej, o wykonaniu eutanazji. Jak głęboko sięga ludzka władza nad zwierzęcym życiem i co powinno być czynnikiem ograniczającym tę władzę.
Zwierzę, które jest w rękach i pod opieką człowieka, jest niezdolne do podejmowania samodzielnych decyzji, dotyczących jego osobistego losu. Ciężko chory kot, pies czy fretka, nie mogą samodzielnie zdecydować czy chcą być leczone, czy zgadzają się na okaleczenie ciała w imię ratowania ich życia ani, czy życzą sobie eutanazji…
…choć, muszę przyznać, że wraz z wysubtelnieniem współczucia i rozwojem empatii, można usłyszeć i zrozumieć ich stanowisko. Czasem zdarza się, że nie mam żadnych wątpliwości, gdy mój pacjent prosi mnie o śmierć, a czasem, kiedy prosi mnie o życie.
Mam jednak ogromne watpliwości w kwestii ratowania zwierzęcego życia za wszelką cenę ( ludzkiego z resztą także ).
Moje przemyślenia oparte są na odczuciach moich, oraz odczuciach ludzi chorych na różne choroby, na doświadczeniu bólu, mdłości, palenia, pieczenia, skurczu, zawrotów głowy, migren, bólów klasterowych i innych doznań, które pojawiają się w ciele chorego. Na tej podstawie zgadzam się z moimi nauczycielami, niektórymi tymi, których już wśród żywych brakuje, że granicą działań lekarza powinny być realne możliwości przywrócenia i zachowania dobrostanu zwierzęcia.
Co to jest dobrostan ? To zdolność do bycia samodzielnym, do samodzielnego pobierania pokarmu, wydalania i wypróżniania się, do samodzielnego poruszania się, do nieodczuwania bólu oraz do realizowania swoich potrzeb psychicznych takich jak możliwość interakcji lub jej zaniechania.
Dlaczego więc my ludzie, zamiast skupiać się na pomocy tym zwierzętom, którym możemy zapewnić powrót do dobrostanu, zajmujemy się syzyfową pracą – leczeniem pacjentów nierokujących nadziei na polepszenie stanu.
Dlaczego najwięcej pieniędzy zbiera się w internecie na zwierzęta, które doznały znacznego uszczerbku na zdrowiu, którym nie można de facto pomóc, przywrócić im sprawności fizycznej, psychicznej, czy choćby pozbawić ich konieczności odczuwania permanentnego bólu ?
Powinnam nadać tytuł tego wpisu „Lekarz czy Sadysta”, ponieważ to właśnie brak decyzji lekarskiej, popartej lekarskim autorytetem sprawił, że odczułam potrzebę podzielenia się z Państwem tym tekstem.
Brak decyzji czy też podjęcie złej decyzji…złej na podstawie kryteriów dobrostanu, w sytuacji, która mną wstrząsnęła, oraz, w której nie chciałabym się nigdy znaleźć osobiście.
Kochani miłośnicy zwierząt, ludzie zaangażowani w pomoc schroniskom i fundacjom, działającym na rzecz zwierząt, to od Was zależy na co będą zbierane i przeznaczane wasze pieniądze. Uwierzcie, że ratowanie jednego życia, które skazane będzie na dożywotnie, ciężkie kalectwo jest zwykłym okrucieństwem zaspokajającym egoistyczne pokłady ludzkiej potrzeby bycia „bogiem”.
Problem nie polega na tym by ratować za wszelką cenę jedno życie pieska z obciętymi trzema nogami, kotka z przerwaniem ciągłości rdzenia kręgowego, do połowy oskórowanego liska czy konia z nieodwracalnym ochwatem, ale na tym, by mądrze gospodarować zasobami i przeznaczać je dla tych, którzy mogę z nich skorzystać. Uczciwa ocena rokowań dla pacjenta jest bezwzględnie obowiązkiem lekarza weterynarii!
To od naszej uczciwości i rzetelności zależy los oddanych w nasze ręce zwierząt, i to lekarz weterynarii powinien w tym miejscu mieć odwagę bronić dobrostanu swoich pacjentów, zamiast realizować swoje, wybujałe ambicje kosztem ich cierpienia.

Zostaw odpowiedź

NiuniaWet – weterynaria po ludzku