Czasy w jakich przyszło nam żyć i pracować zaskakują często już na progu zawodowej drogi. Globalizacja informacji, dostęp do internetu, mediów społecznościowych oraz komunikatorów pozwoliły, byśmy mogli pytać i otrzymywać odpowiedzi w mgnieniu oka. Jak zmienia to nasze postrzeganie lekarzy ? Dlaczego stanowi to dla nas ogromne zagrożenie brakiem opieki medycznej ?

Lekarze medycyny ludzkiej oraz lekarze weterynarii to grupa zawodowa , która utworzyła się w odpowiedzi na potrzeby innych, chorujących ludzi i chorych zwierząt, które do tych ludzi należały. Wyodrębniła się zatem nauka zwana medycyną a jej pierwotne korzenia nadal tkwią w historycznym szamanizmie oraz ziołolecznictwie.

Jako ludzie pełnimy w społeczeństwie różnorakie role, mające za zadanie pomoc i wsparcie dla innych ludzi a ewolucja zawodowa jest niczym innym jak odpowiedzią na zapotrzebowanie ze strony społeczeństwa. Niektóre zawody giną inne powstają na nowo lub rodzą się jako całkowicie nowe usługi skierowane w stronę konsumenta. Motorem napędowym tych działań są zmieniające się czasy i potrzeby. .

Po co ten cały truistyczny wstęp?

Osobiście pracuję od kilkunastu lat jako przedstawicielka zawodów medycznych, z wykształcenia jestem lekarzem weterynarii lub popularnie mówiąc weterynarzem. Jako lekarz pracuję głównie z małymi zwierzętami, świadcząc pomoc dla zdrowia i życia domowych pupilków ,, miastowych klientów,,. Moi pacjenci nie mówią ludzkim głosem ale mówią za nich ich opiekunowie. To właśnie ludzie, opiekunowie zwierząt narzucają kształt usługi jaką jest świadczenie pomocy medycznej zwierzętom. Nasze potrzeby odnośnie zwierząt, nasze wyobrażenia na temat ich roli w naszym życiu dyktują nasze wymagania w stosunku do lekarzy weterynarii…i o tych wymaganiach chciałabym Państwu kilka słów napisać.

Z założenia, zawód lekarza weterynarii, polega przede wszystkim na staniu na straży zdrowia publicznego. To lekarze weterynarii pełnią kontrolę nad jakością pożywienia odzwierzęcego, nad stanem zdrowia zwierząt przeznaczonych do hodowli, handlu a także nad stanem zdrowia zwierząt dzikich. Pełnimy rolę filtra chroniącego innych ludzi przed narażeniem na choroby przenoszone przez zwierzęta. Obecnie w obszarze działań mojej grupy zawodowej, naszym głównym zadaniem jest dbanie o jakość życia naszych klientów poprzez zadbanie o zdrowie naszych pacjentów. Chronimy Was przed pasożytami, chorobami zakaźnymi, zatruciami, urazami psychicznymi spowodowanymi obcowaniem z cierpiącymi zwierzętami.

Co raz częściej jednak, w zamian za naszą pracę, otrzymujemy miast wynagrodzenia, oskarżenia. Co raz częściej po odbyciu wizyty lekarskiej w naszych gabinetach, klienci oceniają nas na forach internetowych i grupach tematycznych mediów społecznościowych. Nasze ordynacje są podważane, nasze imiona szargane a nasze zaangażowanie umniejszane do roli ,, wyciągacza pieniędzy,, .

Dostęp do informacji powoduje, że wszyscy, wszystko wiedzą a często wiedzą więcej niż zainteresowana grupa zawodowa. Ocena działań lekarskich opiera się zatem o poszlakowe informacje, truizmy i ogólniki, które następnie są wykorzystane do szerzenia całych kodeksów postępowania z lekarzem weterynarii. Klient przychodzi do gabinetu weterynaryjnego uzbrojony w wiedzę internetową, często już z własną diagnozą schorzenia, na które cierpi jego zwierzę i oczekuje potwierdzenia własnej tezy. Co ma zrobić w takiej sytuacji lekarz ?

Lekarz nie ma prawa odmówić pomocy choremu. Ma obowiązek działać według swej najlepszej wiedzy i opierać się na faktach diagnostycznych, wywiadzie lekarskim i badaniach dodatkowych. Ma prawo zaordynować leki zwierzęciu i ustalić leczenie zgodne ze sztuką lekarsko-weterynaryjną. Lekarz ma działać w dobrej wierze i po pierwsze nie szkodzić. Dlaczego zatem tak wielu z Nas – lekarzy będzie, co raz częściej wręcz ,,nadostrożnie,,, posługiwało się swoją wiedzą i umiejętnościami ? Dlaczego będzie to niosło jedynie szkodę dla pacjentów ?

Klienci lekarzy weterynarii, pracujących dla małych zwierząt domowych, przychodzą do nas bez wiedzy medycznej ale z wiedzą internetową. Testują nasze zachowania i ordynacje na podstawie schematów wyczytanych w internecie. Są zachęcani do tego przez grupy tematyczne, które przedstawiają na przykład obraz sylwetki kota domowego z zaznaczonymi na zielono regionami jego ciała, które wedle instrukcji nie mogą posłużyć do wykonania iniekcji u zwierzęcia. Uczulają – patrz na ręce swojego weterynarza! Zachęcają do tego by podawać do sądu lekarzy za najmniejsze, niezgodne z internetowymi wytycznymi, działania. Poddają w wątpliwość wszelkie zalecenia i wklejają do internetu całe dokumentacje medyczne wraz z nazwiskami lekarzy i adresami placówek lekarsko-weterynaryjnych, które według nich popełniły błąd lub co gorzej po to, by uzyskać informację na temat poprawności działań lekarza !.

Drodzy pacjenci, nie ma się co dziwić zatem, nadmiernej ostrożności lekarzy weterynarii…a powiem więcej.. Nie zdziwię się, jeśli co raz więcej z Nas będzie odmawiało leczenia Waszych zwierząt, zasłaniając się dobrem pacjenta i zasadą primum non nocere.

Wasz brak zaufania do Naszych działań, łatwość poddawania Nas ( nie naszych działań ) krytycznej ocenie w publicznych linczach internetowych oraz nadmierna personifikacja zwierząt doprowadzą do sytuacji, w której żaden lekarz nie narazi swojej reputacji dla ratowania ciężko chorego pacjenta. W szczególności pacjenta, którego rokowanie na wyzdrowienie jest ostrożne.

Jedyna pomoc jaką będzie można uzyskać w gabinecie weterynaryjnym to odrobaczenia, szczepienia wyłącznie przeciw urzędowo obowiązkowym chorobom oraz profilaktyka poradnicza bez działań praktycznych. Zaczniemy robić to co urzędowo – konieczne ale niekoniecznie pomocne w ratowaniu zdrowia i życia pacjenta.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *